Znacznie, znacznie więcej jest bardzo groźnych osadów w poprzemysłowym stawie po Hucie Stalowa Wola. Zamiast spodziewanych 2,6 tysiąca ton toksycznych odpadów, szacuje się, że jest ich 14 tysięcy ton – usłyszeli radni od prezydenta Lucjusza Nadbereżnego na ostatniej sesji Rady Miejskiej. To oznacza nie tylko wydłużenie czasu rozbrajania tykającej bomby, ale także podniesienie kosztów prac o 10 milionów złotych. Dotyczy to stawu numer 6. Na szczęście dofinansowanie dodatkowych robót przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nadal będzie na poziomie 85 procent. – Nastąpiły nieoczekiwane problemy na stawie szóstym. Wiedzieliśmy, że jest on najtrudniejszy z punktu widzenia działań rekultywacyjnych.

Zakładaliśmy, że staw szósty zostanie w całości wypompowany z tych osadów i zostanie zutylizowany poza miejscem składowania. Taki był pierwotny plan – usłyszeli radni od prezydenta Lucjusza Nadbereżnego. Pierwotnie na przetargu firma, która podjęła się wywozu i neutralizacji osadów poprzemysłowych miała otrzymać 13 milionów złotych, z czego prace rekultywacyjne na stawie szóstym miały pochłonąć około 9 milionów złotych. Teraz zaszła konieczność podjęcia dodatkowych prac, co podwyższa koszty neutralizacji odpadów. Podjęto więc decyzję o zmianie technologii. Wydobywany szlam poprzemysłowy nie będzie wywożony do unieszkodliwiania do odległego miejsca, jak to było do tej pory, tylko będzie neutralizowany na miejscu, co zmniejszy koszty. Miasto otrzymało już wszystkie niezbędne pozwolenia. Cały proces ma być bezpieczny dla środowiska naturalnego. – Dzięki temu, że mamy rzetelnego partnera jakim jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, dalej utrzymujemy poziom dofinansowania zwiększonego zakresu prac w wysokości 85 procent dofinansowania – mówił prezydent Nadbereżny. Jak podkreślił, prace rekultywacyjne w nowej technologii rozpoczną się 14 maja. W maju także będzie zatwierdzony nowy harmonogram prac. Finał robót ma być w 2019 roku. Prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny podpisał w ubiegłym roku umowę z konsorcjum firm Prote – Technologie dla Środowiska i Mo-bruk. Teren inwestycji zlokalizowany jest w południowo-zachodniej części miasta (były teren Huty Stalowa Wola). Znajduje się tam sześć stawów osadowych i składowisko odpadów innych niż niebezpieczne. W najstarszych stawach (I – V) zdeponowane są odpady niebezpieczne. Stawy te są zbiornikami ziemnymi, które powstały po wybraniu piasku. Staw VI, który jest zbiornikiem betonowym wyłożonym z płyt i uszczelniony bitumem, zawiera ścieki przemysłowe. Staw ten zaczął w pewnym momencie przeciekać. – Można powiedzieć, że w sześciu stawach osadowych sąsiadujących z terenami przemysłowymi znajduje się cała tablica Mendelejewa, czyli niebezpieczne związki, które bezpośrednio zagrażają zbiornikowi Dębica-Stalowa Wola-Rzeszów numer 425 – głównemu zbiornikowi wody pitnej w naszym rejonie – mówi Prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny. W zamian za przejęcie stawów, miasto dostało od Huty grunty warte 10 milionów złotych. Decyzja była kontrowersyjna, ale miasto nie mogło odmówić pomocy Hucie, gdyż o ile gmina może starać się o dotacje na rekultywację stawów, o tyle huta musiałaby wziąć pożyczkę i się zadłużyć. Przedsięwzięcie bpolega na wybraniu i unieszkodliwieniu odpadów niebezpiecznych ze stawu osadowego numer VI i uzupełnieniu go gruntem, ułożeniu warstw rekultywacyjnych na stawach osadowych I-VI oraz na składowisku odpadów innych niż niebezpieczne. Szczelne powierzchnie całego zrekultywowanego terenu zostaną odwodnione z wód opadowych za pomocą rowów opaskowych oraz projektowanego zbiornika chłonnego. Na terenie składowiska przewidziano montaż dwóch studni odgazowujących, a na nich montaż pasywnej pochodni do spalania biogazu. Zrekultywowany teren zostanie zagospodarowany zielenią w postaci traw. Po rekultywacji stawów tereny po nich pozostałe będą przypominać zieloną polanę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz swoje imię tutaj